-Śpiochu wstawaj już 10-krzyczałam jej do ucha
-No dobra, dobra już wstaje!
-Dziś wpadną chłopcy i pan który skradł twój umysł
-Spadówa, a tak w ogóle to o której
-Nie wiem, ale strasznie się denerwuje ich wizytą, a tak na prawdę to wizytą jednego z nich-powiedziałam patrząc w ziemie
-Dobra co Lou zmalował ?-powiedziała podnosząc się
-Dostałam od niego wczoraj bardzo dziwnego smsa-powiedziałam i pokazałam jej wiadomość, a ona wczytała się w jej treść
-Misiu ?-spytała podnosząc jedną brew i uśmiechnęła się
-Nie ważne, ale najśmieszniejsze jest to, że gdy mu napisałam czy mam się bać, nie dostałam odpowiedzi-powiedziałam troszkę przybita
-Na pewno to nic strasznego
-Miejmy nadzieję, pójdę do Nathana dowiedzieć się o której chłopcy przyjdą, a ty się ubierz-powiedziałam i wyszłam z jej pokoju. Powędrowałam wprost do pokoju Nathana, który grał w konsolę
-Hej! o której przyjdą chłopcy?
-Pod wieczór, a na teraz macie jakieś plany ?
-Właściwie to nie a co ?
-To dobrze, dziś pozwiedzamy. Oprowadzę was po Londynie co ty na to ?
-Jasne! Sam też na pewno jest za
-Ok, to idź się dowiedz czy Sam nie ma nic przeciwko i za 20 min na dole
Poszłam do pokoju Sam i zapytałam się czy pójdzie z nami pozwiedzać, jak to na Sam przystało oczywiście się zgodziła. Poszłam do siebie przebrała się w spodenki, bluzkę (tunikę na ramiączka) converse, wzięłam torebkę do której włożyłam najpotrzebniejsze rzeczy. Zeszłam na dół, Nathan i Sam jeszcze nie byli gotowi, zjadłam śniadania, zmyłam po sobie naczynia, a oni jeszcze nie byli gotowi, więc poszłam na taras, gdzie ogarnął mnie natłok myśli o Louisie, jak to by było gdybyśmy byli parą, ten człowiek wywoływał na mej twarzy uśmiech, a gdy miałam przed oczyma jego uśmiech moje nogi stawały się jak z waty, czułam do niego coś więcej niż zwykłą przyjaźń. Moje przemyślenia przerwał mój kochany brat.
-Gotowa ?
-Już od jakiś 15min
-Tak!-powiedziała Sam
-Więc w drogę-Powiedziałam i poszliśmy do samochodu mojego brata. Przy każdym zabytku robiliśmy sobie zdjęcia, kupowaliśmy pamiątki, a mój brat opowiadała nam dokładnie na czym polega jego zawód. Wróciliśmy do domu, mój brat zrobił obiad szczerze mówiąc nie wiem jak mu to wyszło, ponieważ gdy był w naszym domu w L.A to nawet chleba masłem nie umiał posmarować.Po obiedzie kulturalnie pozmywałam naczynia, a Sam szykowała salon na wizytę chłopców.Ciągle myślałam o tym co Lou chce mi powiedzieć nie dawało mi to spokoju, nie mogłam nawet wyobrazić sobie tego co chce mi powiedzieć.Usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Otworze!!!-krzyczał mój brat Po chwili do salonu weszli chłopcy.
-O hej !-przywitałam się z każdym z osobna
Gdy podeszłam do Lou i dałam mu buziaka w policzek ten szepnął m do ucha.
-Możemy porozmawiać ?-spytał zestresowany
-Jasne chodźmy na taras na huśtawkę
-Ok-powiedział widać było po nim strach, cała w środku się trzęsłam. CO ON CHCE MI POWIEDZIEĆ!
-----------------------------------------------
No to mamy siódmy rozdział :)
Mam nadzieje, że się podoba ;*
Rozdział ósmy pojawi się może dzisiaj, ale podkreślam MOŻE
Dziękuję wszystkim za przeczytanie tego rozdziału
![]() |
| Hello Everyone <3 |

Świetny!!! Czekam na następny :D
OdpowiedzUsuń