-Ja, ciebie zaprosiłem na kolacje, a nie wiem czy jesteś singlem-spytał bardzo poważny, z nutką stresu w głosie
-Jestem szlacheckim singlem niestety-powiedziałam,a na twarzy mojego towarzysza pojawił się lekki uśmiech-a ty?-spytałam nakładając sałatkę
-Tak, również jestem wolny, ale czuję, że niedługo to się zmieni-W.T.F? w głowie chodziły mi tylko te litery
-Świetna ta sałatka-powiedziałam, starając się zmienić temat
-Świetna sałatka dla świetnej dziewczyny-powiedział, a ja oniemiałam co tu do cholery się dzieje
-Oj tam-powiedziałam strasznie się rumieniąc-nagle Lou podszedł do mnie i wyciągnął rękę w moją stronę
-Zatańczymy?
-Z chęcią, tylko nie potrafię-powiedziałam zakłopotana
-Oj! przestań, ja też nie potrafię, ale spróbować zawsze można
-No dobrze-westchnęłam. Wstałam i z Louisem powędrowaliśmy na parkiet.Lou objął mnie w tali, a ja się w niego wtuliłam i tańczyliśmy kołysząc się w rytm muzyki. Przy tym cały czas rozmawialiśmy. Gdy piosenka się skończyła wróciliśmy na miejsce dobrze się bawiąc. Dowiedziałam się jak One Direction poznali mojego brata, dużo rozmawialiśmy o naszych rodzinach. Wyszliśmy z tego magicznego miejsca i ruszyliśmy w stronę samochodu. Dojechaliśmy na ulicę domu mojego brata. Lou zaparkował niedaleko drzwi wejściowych, po czym mnie do nich odprowadził.
-Dziękuje, za wspaniały wieczór we wspaniałym towarzystwie-powiedziałam po czym chciałam dać mu buziaka w policzek, ale on przyciągnął mnie do siebie i namiętnie się pocałowaliśmy
-To ja dziękuje-powiedział, puścił mi oczko i powędrował do samochodu. Byłam w tak wielkim szoku, że otworzyłam drzwi weszłam do domu i ześlizgnęłam się po ścianie. Ze schodów zbiegła Sam
-Co tak siedzisz? jak było?-klekotała Sam
-Pocałował mnie-tyle byłam w stanie tylko wydukać
-Że co?-pytałam-Jak całuje?
-Za ten pocałunek powinien dostać Oscara
-Szczęściara
-Przestań, my się tylko pocałowaliśmy, a nie zamieszkaliśmy razem czy nie zostaliśmy narzeczeństwem-powiedziałam i wstałam
-Wiesz, od takiego niewinnego pocałunku wszystko się zaczyna
-Spadówa!-powiedziałam i poszłam do salonu gdzie siedział mój brat Nathan
-O hej i jak tam?-spytałam patrząc na mojego brata
-U mnie wszystko dobrze jeszcze się nie połamałem, a jak tam randka z Louisem?-spytał z nienacka
-Cudownie!...zaraz,zaraz skąd ty wiesz, że byłam z Louisem-spytałam bardzo zaskoczona
-No przecież ja go namówiłem żeby gdzieś z tobą wyskoczył
-Oh jakiś ty słodki-powiedziałam tuląc go. Nie chciałam dociekać dlaczego to zrobił
-A właśnie jutro przyjdą chłopaki, i twój narzeczony
-To nie jest mój narzeczony, tak w ogóle to nie jest mój chłopak-powiedziałam nieco załamana
-Do czasu-wyskoczył mój brat niczym filip z konopi. Poszłam do pokoju, wzięłam kąpiel i dostałam smsa od Louisa
,,Jutro musimy porozmawiać, a tak w ogóle to Dobranoc misiu ;*,,
Misiu? o ja zaraz narobię w galoty normalnie nogi się podemną ugięły. Z resztek sił odpisałam
,,Mam się bać? i również Dobranoc misiaczku ;*``
Niestety nie otrzyma odpowiedzi
--------------------------------------------------------
Przepraszam wszystkich czytających tego bloga za to, że przedwczoraj i wczoraj nie dodałam rozdziału, ale moi rodzice w ferie postanowili mnie troszeczkę rozruszać i pojechaliśmy do zoo kit, że padało ;/ wróciłam dojść późno i nie miałam siły nawet dojść do mojego pokoju :> , ale dziś wzięłam się w garść i dodałam nowy rozdział jak zwykle ocena należy do was. Komentarze mile widziane ^^
| Tak tam małpeczka z wycieczki do ZOO I LOVE THAT MONKEY <3 <3 <3 |
Alee super małpa:D !!! Rozdział świetny i czekam na kolejny :D
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzoo ;P, a małpeczka z bliska jest bardzo słodka i ciągle się na mnie paczyła :D
Usuń