czwartek, 16 lutego 2012

Rozdział czwarty- Of course

-No dawaj!-krzyczeli wszyscy, to prawda, że nie powinno się całować kolesia którego zna się ledwo dwa dni, ale z drugiej strony on mi się tak strasznie podoba, no cóż kto nie ryzykuje ten nie ma! ku memu zdziwieniu to Lou, podszedł do mnie i szepnął mi na ucho
-Jeśli nie chcesz to trudno. ale wiedz, że jeśli byś to zrobiła to było by mi bardzo miło-powiedział, a ja tylko złapałam go za koszulkę i przyciągnęłam do siebie, ale pocałowałam go tylko w policzek. Wszyscy na twarzy niezłego Poker Facea, a mój brat tylko si,ę wydarł 
-Moja malutka siostra jest odpowiedzialna!-wykrzyczał, a ja rzuciłam w niego orzeszkiem i wszyscy wybuchli śmiechem. Jeszcze bardzo długo graliśmy później rozmawialiśmy poznaliśmy się lepiej. Naprawdę dużo się działo. Przez resztę wieczoru praktycznie cały czas rozmawiałam z Lou,a Sam z Zeynem tak słodziutko razem wyglądali. Dochodziła 3:00 w nocy więc, postanowiłam, że pójdę na górę pożegnałam się ze wszystkimi i poszłam do siebie. Ledwo  co wzięłam prysznic i poszłam spać. Rano obudziły mnie krzyki Nathana jak zwykle się na kogoś darł. Wstałam i jak każdego ranka się ogarnęłam. Zeszłam na dół, zrobić sobie śniadanie
-Kto był tym nieszczęśnikiem, na którego się darłeś?-Zapytałam Nathana
-Mój menager powiedział, że dziś w skateparku mam jeździć cały dzień-powiedział przygnębiony
-No i co, przecież kochasz deskę nie?-powiedziałam bardzo stanowczym tonem co było do mnie nie podobne
-No tak, ale co zwami ? Chciałem spędzić ten czas z wami, ponieważ długo się nie widzieliśmy
-Spokojnie jeszcze spędzimy masę czasu razem, a teraz damy sobie radę same-powiedziałam , uśmiechnięta patrząc na mojego brata
-Na pewno?-spytał troszkę podłamany
-Tak, nie jesteśmy malutkimi dzidziusiami którym będziesz musiał zmieniać brudne pieluszki
-Nie byłbym tego taki pewien- za te słowa dostał ode mnie kopa i wyszedł
Dojadłam płatki, wciąż myśląc o tym co powiedział Louisie i o tym co mi wczoraj powiedział. Kiedy zjadłam poszłam do pokoju Sam, która malowała pazurki.
-Hejka-powiedziała
-Witam panno Tomlinson-po tych słowach tylko jedno chodziło mi na myśl W.T.F ?
-Że kto? Louis to tylko mój kolega i nikt więcej- miałam nadzieję, że jednak między mną, a Louisem coś będzie, ale nie chciałam zapeszyć
-Ta, ta jasne!-powiedziała puszczając mi oczko
-Myśl sobie co chcesz panno Malik!-powiedziałam, a ona się zarumieniła
-Spadaj!!!
--No, no dobra ubieraj się, idziemy na zakupy- zakomunikowałam Sam
--OK-odparła. Poszłam do swojego pokoju, wzięłam mój telefon z zamiarem zobaczenia która jest godzina, ale zastałam również smsa o Louisa
,,Dzień dobry ;*, bądź gotowa o 20:00 i nie chcę żadnej odpowiedzi NIE ``
Byłam mile zaskoczona i odpisałam 
,,Dzień Dobry i jak bym śmiała odmówić``
Wysłałam wiadomość i akurat zadzwoniła mama




--------------------------------------------------------


Przepraszam, że ten rozdział taki krótki, ale mam małe problemy z prawą ręką ;/
A napisać ten rozdział w skoroszycie i przepisać tutaj ewentualnie zrobić jakiej poprawki to wielki wysiłek dla mojej ręki :D

Ocena rozdziału należy do was nie naciskam na komentarze, ale jeżeli jakieś się  pojawią byłoby mi bardzo miło :>

Całuski Olivia ;*
tumblr_lxqvjetNxE1qc7b8io1_500.gif
Dwa słodziaki <3 <3 <3

4 komentarze:

  1. Uwielbiam twój blog, fajnie piszesz :D xx
    zapraszam do mnie: holdmetight-vick.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. świetni jak zawsze :D Czekam na następny :D Mam nadzieję że będzie szybko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak postaram dodać go dzisiaj ;>
      A ty kiedy dodasz na swoim blogu ? ^^ Bo w takim niesamowitym momencie zakończyłaś ;p

      Usuń